Moda to dziwka

Miałem pewne obawy związane z publikacją. Tekst lekko inny. Nie mam pojęcia, jak zostanie odebrany. Niestety, podoba mi się i nic nie poradzę. Zapewne, ostatni recenzent mojej twórczości powiedziałby, że poziom cynizmu dorównuje reszcie.

Wchodzę do sklepu po chleb i wino. Dobry wieczór, proszę, dziękuję, miłego. Normalnie o tej porze przemykam, jak autopilot. Gdy skupiam uwagę, me oczy uderzają obrazy. Pan i Pani w parze związani.

moda

Ona w dresach, nju erach, nju balansach, a krok w kolanach. On w rurkach, z wymodelowaną fryzurą. Ona łysa, w uszach żarzą się czarne, niczym mrok o północy, tunele. Połączeni czapką OBEY na czole błyszczą zębami do siebie.

Czekaj, czekaj! Czy to już nie było? Kiedyś, całkiem odwrotnie? Że niby on w dresach i takich tamtych, a ona w rurkach? Ha! Ależ co Pan! Skądże!

Jakim podstępem przyszła moda z blokowisk Stanów Ameryki Zjednoczonej?! Gdzieś indziej wzorzec zapuszkowanego więźnia bez paska jest czymś pożądanym?

moda

Oczywiście, że tak! Nie zna się Pan na tych sprawach. Tam na górze są ludzie! I oni wiedzą! Wiedzą lepiej niż Pan, co najmniej ze trzy razy.

Znów powtórzyć się muszę, że ja tu bliźnich nie krytykuję. Niech ona i on biega w czym musi, by przyciągać wzrok przeciwnej płci. Z Darwinem wygrać… – szans nie widzę.

Za krótki w butach jestem, po prostu nie rozumiem. Jeden pedałem, drugi bandytą, dresem. Trzecia to lafirynda, a tamta – zwykła dresiara. A tym wszystkim zarządza ona – moda – dziwka z szyderczym uśmiechem wkłada ubrania, myśli i słowa w umysły biednych ludzi.

Poprawa humoru na odchodne:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *