Co wspólnego ma seks i kupa?

Przeczytałem książkę ‚Peak and Valleys’. Od deski do deski. Od dawna nie miałem w ręku takiej książki. Może dlatego, że miała tylko ponad 100 stron, a może właśnie tego potrzebowałem. Opisuje ona jak wygląda życie i jak sobie z nim radzić. Akurat zgrało się to w czasie z moimi rozmyślaniami o tym, jak żyjemy, a konkretnie – już Maslow wiedział, że jest tylko kłębkiem potrzeb.

Tło historii

Przypomnę historię, która na imię ma piramida Maslowa, inaczej zwą ją hierarchią potrzeb. Opisana została w 1943 roku przez Abrahama Maslowa (sic!) w artykule Teoria motywacji człowieka w naukowym czasopiśme „Psychological review” (psychologiczna rewizja lub recenzja, jak kto woli). Tam Pan Abraham wyszczególnia, że najważniejsze są:

  1. Seks i kupa (fizjologia)
  2. Potem willa z płotem, by mieć gdzie bez strachu uprawiać seks i robić kupę (bezpieczeństwo)
  3. By seks miał towarzyszkę o imieniu podnieta, tak w Wiedźminie Sapkowski definiuje miłość (miłość i przynależność)
  4. Przekonanie o swej zajebistości w aspektach tak seksu, jak i kupy (szacunek i uznanie)
  5. Ciągłe doskonalenie umiejętności seksualnych i tych drugich (samorealizacja)
seks, kupa
Tak to wygląda w trójkącie
Parodia teraźniejszości

Leżąc na brzuchu w sypialni moich rodziców nie mogłem skupić się na pisaniu tego tekstu, było mi niewygodnie. Zatem, aby zaspokoić potrzebę kreatywności (potrzeba z gatunku samorealizacji, mierzę wysoko), powinienem zmienić pozycję na wygodniejszą (powiedzmy fizjologia), a do tworzenia potrzeba skupienia. Gdzie to w ogóle sklasyfikować? Czy ktoś definiował kiedyś skupienie, dlaczego chcę być skupiony? Skończyłem z głową na klawiaturze, prawie gotowy do snu, targało mną zmęczenie (znów fizjologia).

Przesyt potrzeb

Czuję, że na co dzień jestem tylko kłębkiem potrzeb. Biegnę od jednej do drugiej, nie zastanawiając się, jakie są konsekwencje, próbując chwycić chwilę w garść i czując jak moment, niczym piasek przesypuje mi się między palcami. To jest ta chwila, w której robię sobie kanapki z zółtym serem, po prostu jestem głodny. Czy ja właśnie tracę czas na robienie sobie kanapek, gdy mógłbym zdobywać Mount Everest? Czy celebruję chwilę, bo wiem, że kanapki z żółtym serem będą pyszne, w końcu jestem głodny jak wilk?

Standardowy natłok myśli

Dużo w życiu myślę, bywa, że przekonuję się, że fajnie jest myśleć. Dlatego wybieram życie świadome, cokolwiek to znaczy. Pewnie miałbym radochę analizując także to stwierdzenie. Próbuję wymyślić, dojść do tego, jak być szczęśliwym, choć wiem, że wystarczy właśnie być szczęśliwym. Jak wszystko ma to swoje wady i zalety, niewiedza jest błogosławieństwem, nie odkrywając potrzeby samorealizacji, będziemy szczęśliwi realizując tylko 4 poprzednie.

Co ciekawe zaspokojenie niektórych potrzeb wyższego rzędu może pomóc z innymi potrzebami wyższego rzędu. Tylko potrzeby fizjologiczne są nieubłagane, ten seks i kupa, towarzysze naszego życia. Pisanie artykułów na bloga spełnia potrzebę samorealizacji, stworzenia czegoś, bycia częścią czegoś większego, wspólnego. Pozostaje pytanie czy faktycznie mam taką potrzebę, czy po prostu częściowo zaspokajam w ten sposób jakąś inną potrzebę wyższego rzędu.

Jaki jest ideał umysłu?

Mnisi z dalekiego wschodu próbują odciąć się od potrzeb, osiągnąć stan nirwany. Rozmowa z takim mnichem mogłaby wnieść nową perspektywę, poszerzyć moje horyzonty. To byłby ciekawy cel, ktoś inny wytknąłby mi, że nie jest SMART… Jakie spojrzenie na potrzeby ma osoba, która medytuje przez miesiąc bez przerwy, bez snu, seksu czy kupy? Z drugiej strony co to za życie. Siedzieć w miejscu, zamknięcie we własnym umyśle, nawet w stanie nirwany. Zawsze chcemy tego, czego nie mamy.

Jestem pewien, że mogę o sobie powiedzieć „kłębek potrzeb”. Nie wierząc w przeznaczenie czy Boga, nadal nie jestem w pełni kowalem własnego losu, gdy choć jedna potrzeba jest w stanie przesłonić wszystkie inne i nie pozwala żyć w teraźniejszości.

Teraz, gdy masz za sobą ten tekst, jak osiągasz wolność? Jaki masz sposób na natłok myśli?

4 Comments

  1. Pyohof

    Rozważać nad czymś nie mając pojęcia na czym polega… To bez sensu. Jeśli widzisz w medytacji tylko siedzenie i nic nie robienie, bycie we własnej głowie z własnymi MYŚLAMI, bez snu i „kupy”, to nie ma co porównywać. Poczytaj i spróbuj sam to może po kilkunastu latach zobaczysz, że można z tym zrobić więcej, niż się wydaje, a po kilku miesiącach a nawet tygodniach dostrzeżesz bardzo pozytywny wpływ na Twoje życie, funkcjonowanie, sposób myślenia i pojmowanie.

    1. niczym.pl niczym.pl

      Przedmiotem rozważań nie do końca była medytacja. Faktycznie nie mam o niej pojęcia i może po kilkunastu latach wygląda to zupełnie inaczej, ale z boku, dla przeciętnego człowieka właśnie tak wygląda, taki obraz został tutaj użyty. Myślę, że na pewnym etapie swojego życia spróbuję, domyślam się, że im wcześniej tym lepiej. Jak możesz wypowiedzieć się z pozycji osoby medytującej, czym medytacja jest dla Ciebie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *