Terroryzm polubień

Miara śmiechu

terroryzmJakim wyznacznikiem jest to, ile „lajków” posiada strona? Często możemy usłyszeć to jako reklamę „uzbierało to dwa miliony lajków w dwa tygodnie” lub „posiada pieć milionów polubień na facebook’u”. Aż rzygać się chce, byle kto może kliknąć gdziekolwiek i zapomnieć, a staje się to miarą jakości.

Terroryzm lajków

terroryzmPosiadanie własnej strony staje się sprawą powszednią. Nie powinno to nikogo dziwić. W sumie wcale, by mi to nie przeszkadzało. Jednak ostatnio moją uwagę przykuł artykuł, w którym autor pisał o tym, że Stany Zjednoczone Ameryki chcą pozbyć się terroryzmu lajków. Wtedy zdałem sobie sprawę dlaczego przeszkadza mi to tak bardzo. W zasadzie jedyną, a już na pewno najbardziej wykorzystywaną formą promocji są social media. Ile razy byłeś nakłaniany, by coś polubić? Przez znajomych, by coś wygrać lub dostać zniżkę? Nie jesteś nawet w stanie zliczyć. Sam skorzystałem z tej formy promocji, chociaż myślałem, że nie zniżę się do tego poziomu – natarczywego jehowego.

Eskalacja przemyśleń nastąpiła w momencie, gdy mój znajomy, którego opinią i przekazem nikt nie jest zainteresowany, postanowił założyć bloga opartego na WordPressie. Prosił o pomoc na Fejsie. Jeśli ktokolwiek udzielił mu takowej, to nawet diabeł w piekle nie ustrzeże się przed „prośbą” o polubienie jego strony.

W zamierzchłych czasach, przed założeniem tak popularnego obecnie portalu społecznościowego, ludzie też mieli strony i je promowali. Ludzie dzielili się ze znajomymi tylko czymś, co naprawdę przykuło ich uwagę, prezentowało odpowiednią wartość. Dziś dzielimy się wszystkim o niczym, dlatego tak brakuje mi starego systemu.

Czy istnieje rozwiązanie?

Nie mam pojęcia do jakich wniosków dojdą ludzie zza wielkiej wody, gdzie sytuacja wygląda dużo gorzej, ale starałem się wymyślić jakieś rozwiązanie na szybko. To do czego doszedłem jest absurdalne. Nie da się zapanować nad sytuacją nie ograniczając profili do konkretnej liczby lajków, które mogą przyznać. Przydzielając każdemu profilowi 100 lajków (i tak absurdalna liczba) dla fan pejdży, profili firmowych, itp. dałoby się problem ograniczyć, zupełnie jednak go nie rozwiązuje. A co dalej? Usunięcie Facebook’a? Sami się skazaliśmy na tą rzeczywistość zakładając profile, oddając prywatność. Marku Zuckerberg’u jesteś jednym z członków Olimpu tego świata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *