techno BERLIN

berlin

2 tygodnie temu wybrałem się do Berlina. 2 tygodnie temu nie powiedziałbym, że odnajdę się w jakimkolwiek niemieckim mieście. Nie trawię języka niemieckiego, przez co moja opinia o całej kulturze niemieckiej cierpi. 2 tygodnie temu nie powiedziałbym, że chciałbym kiedykolwiek zamieszkać w Niemczech. 2 dni wystarczyły, by od 2 tygodni opowiadać całkiem inną historię. Chcę napisać czego doświadczyłem.

2 dni > 2 tygodnie

Doleciałem w piątek wieczorem, „Boże jakie drogie bilety”, to moja pierwsza reakcja. Ceny biletów komunikacji miejskiej plus kolejka do automatów spędzają sen z powiek. Za bilet 3 dniowy zapłaciłem tyle, co za bilet 2 miesięczny w Warszawie. Wakacje w Berlinie zaczynają się pełną parą.

Poczdam

berlinMoje pierwsze lokum znajdowało się w Poczdamie, za co chcę w tym miejscu podziękować koledze, który mnie nocował. Dzięki Paweł! Wprawdzie nie spędziłem tam wiele czasu, w piątek tylko zjadłem kebab i wziąłem prysznic. Bardzo zielono i spokojnie, dla mnie chyba zbyt spokojnie. Potem przenieśliśmy się do Berlina,
a z imprezy do Poczdamu wróciłem około 9 rano.  Niestety nie dostałem chajsu od Nike za lokowanie produktu.

Kluby

To jest moja scena, nie ma bata, w Warszawie ciężko bawić się na podobnym poziomie. Już pierwsza noc pokazała mi, że miasto ma wiele do zaoferowania. Najpierw byliśmy w międzynarodowym hostelu w centrum, potem na Warshauer Strasse. „Poznałem” szpeti – tanie sklepy spożywcze, podobne do „Chinosów” z Madrytu. Imprezę zakończyłem w Watergate, bawiłem się do białego rana z uśmiechem na ustach. Z całego serca polecam, jest to bardziej międzynarodowy klub, niż underground-owy, ale trzyma poziom. Gdy wychodziłem po 7 rano, przez umysł leciało zdanie, „Łał! Naprawdę świetnie się bawiłem!”. Imprezy nie kończą się nad ranem, wtedy przychodzą nowi ludzie, jest ciągła rotacja. Nie wytrzymałem do końca, nie wiem, kiedy to się kończy.

Ludzie

berlinW Kołobrzegu, we Wrocławiu, w Poznaniu, w Gnieźnie, w <wybierz sobie turystyczne miasto> spotkałem niemiłych Niemców. Tak wyrobiłem sobie odpowiednią opinię. Z kolei w Niemczech żyją chyba Niemcy z innej planety. Po wyjściu z klubu w piątek zapytałem o drogę dwóch facetów, bez żadnych problemów dowiedziałem się, gdzie mam iść, kawałek mnie odprowadzili, nawet dowiedziałem się, czym się zajmują, jak mają na imię. W Poczdamie zapytałem starszą Panią o drogę. Nie znała angielskiego, ani słowa, mimo wszystko wytłumaczyła mi dokąd i jak mam iść. Parę lat jakiegoś niemieckiego w szkole się przydały. W mieście, w centrum, nad rzeką, mnóstwo młodych ludzi zastanawiających się nad tym, jak zajebiście spędzić czas.
PS. Ci faceci, co wychodzili z klubu, wcale nie szli do domu, oni o 7 rano zmieniali klub.
Ludzie w Berlinie są na 5!

Tymczasem po powrocie

Wracałem samolotem z koleżanką, która wcześniej była w Berlinie na Erasmusie. Przed wyjazdem opowiadała mi, jak płakała, gdy musiała wracać do Polski. Nie wierzyłem! To mało powiedziane! Niemcy ponad Polskę, Berlin ponad Warszawę, w życiu! 2 dni i nie chciałem wyjeżdżać, dajcie mi tu pożyć! Po powrocie nastały nowe plany, nowe czasy. Nadszedł moment na naukę niemieckiego, w Berlinie warto spędzić część swojego życia.

Masz swoje wspomnienia z Berlina? Może nie polecasz? Daj mi znać zanim popełnię największy błąd w swoim życiu.

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *